first and last thing on my mind


tea time

No i jestem. Trochę czasu minęło, ale już jestem – w końcu z aparatem!  Moim! Własnym, właśniutkim, tylko i wyłącznie moim. Dziwne, ale wciąż nie mogę się do tego przyzwyczaić. Wspaniałe jest to, że jak mnie natchnie, to po prostu biorę aparat do ręki i już. No nie ważne.

Dziś zdjęcia miłej Klaudii, w sumie bardzo spontaniczne, bardzo szybko i w sumie nie wiem co myśleć.

IMG_0441 - KopiaIMG_0432 - KopiaIMG_0426 - KopiaIMG_0442 - Kopia